Na niebie i ziemi
... czyli akcja na dwa fronty.
Zacznę od tej drugiej... to już widzieliście, ot, szalejąca koparka. Nasz teren dokończony. Pozostał niepotrzebny piasek, który dzisiaj wyjedzie do sąsiada. Wiem,. wiem, że wczoraj miało być, ale po pierwsze primo późno się zrobiło i pan tylko dokonczył to, co nam jeszcze przez noc do głowy wpadło, a po drugie primo sąsiad , zanim ów piasek zabierze do siebie, ma pilną pracę do wykonania, dla koparki właśnie. I dziś jak wyjezdzaliśmy do pracy, już terkotała kopareczka kilkanaście metrów od naszego ogrodzenia.
Akcja druga: Czyli AKCJA KOMIN
Nie tak dawno temu, podczas obfitych opadów, zauważyliśmy, że poci nam się komin. Na strychu. Znajomy dekarz obejrzał dach i stwierdził, że nam się dwie dachówki przekręciły - oczywiście je odkręcił. I rzeczywiście, przestało się pocić. Zasugerował jednak, by komin pomalować środkiem impregnujacym, tak na wszelki wypadek.
Wszelki wypadek nastąpił wczoraj i, oprócz szalejącego Pana Koparkowego na dole, mieliśmy dekarza, czyli "człowieka-muchę" na górze /łaził jak chciał po tym dachu, a szczytem akrobacji była rozmawianie przez telefon komórkowy stojąc na kominie!/
Zdjęcia tym razem nieco ciemne wyszły, bo, jak wspomniałam, późno już było.
tu Pan maluje z boku, nic wielkiego, taka mała akrobacja
a tu, jak by się tak bliżej przyjrzeć, okazałoby się, ze Pan Dekarz klęczy na kominie i... pracuje głową w dół wychylając się jak najdalej i malując w pozycji odwrotnej
Komentarze