Podtytuł: Akcja Kamyczek
Poniewaz temat jest zbyt obszerny /objętościowo, kilogramowo, kolorystycznie itp/, postanowiłam podarować mu na blogu oddzielne, zaszczytne miejsce.
Jak moze niektórzy z miłych bloggerów pamietają - miałam kamyczek. Wydobyli go panowie kopiący fundamenty i połozyli tuz przy domku. Owszem, fajnie wyglądał, nie dość, ze rózowy, to jeszcze było na czym przysiąść... przeszkadzał jednak w tym miejscu niemożliwie.
Postanowiłam, przy okazji zamówienia koparki, umieścić wykopalisko nieco dalej i ustawić jako.... hmmmm.... na przykład stół przy ognisku, albo cóś.
Pan podjechał i ujął cudo w szczęki łyzki:
... co wcale nie było prostą sprawą, bo kamyczek okazał się nadzwyczaj dorodnym okazem.
Tak trzymając go w górze, kopareczka, nie bez przygód /wypadał, piorun!!!/ dojechała na miejsce nowego spoczynku:
... i mam. Nawet wypoziomowany
Dzisiaj rano testowały go ptaszki... wydawał się wygodny, cóz...
................................................................
Pozdrowionka, Dziewczyny!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!
Komentarze