Akcja piach
Nareszcie jest o czym pisać . Godzina "0" wybiła o 16.30 naszego czasu.
Oto bohaterka dzisiejszej opowieści:
Kopareczka przyjechała oczywiście nie sama, tylko z Panem. Pan cuda wyczyniał - widok zaiste dla ludzi o mocnych nerwach. Jeździł, kopał, wyrównywał - tylnymi kołami pół centymetra od moich drzewek... i nic nie zniszczył... nie mogłam na to patrzeć po prostu, tak przerazający był to widok.
Najpier "pod łyzkę" poszły hałdy piachu z boku domu:
Pan zasypywał nam nimi "wieczną" kałuzę, z którą nota bene mieliśmy wiosną niemało kłopotów. Poszła na ten szczytny cel cała jedna hałda.
Następna w kolejce była lepsza ziemia z tyłu domku. I tu Pan Koparkowy popisał się umiejętnością ślicznego wygładzania terenu.
Mamy więc pole, o czym natychmiast dowiedziały sie ptaszki. Z głośnym okrzykiem: Świeze pędraczki!!!! ruszyły do boju. Wszystkie, nieważne, czy ktoś się nazywa pliszka czy sikorka, siwe, złote, czarne, gołębie i brązowe. Po prostu wyzerka na całego
To co zostało z prawej strony zdjęcia powyzej to "nadwyzki" zwiru, którymi Pan zajmie się dzisiaj. Jeden z dobrych sąsiadów zaoferował się, ze przygarnie sierotkę do siebie - i po kłopocie.
Rano, wyjezdzając do pracy, zastaliśmy cieszący oko widok:
Komentarze