Bliskie spotkanie 3-go stopnia
Dzisiejszy wpis będzie nieco odbiegał od tematyki budowlanej, ale w szoku jestem i po traumie, co mnie absolutnie tłumaczy.
Kilka słów tytułem wstępu.
Kocham przyrodę. Jesień życia zaplanowałam spędzić wśród lasów, pól i jezior /w zasadzie to jest jedno jezioro/. Uwielbiam zbierać grzyby, jagody i co się da. Chętnie obserwuję przyrodę: ptaszki i sarenki, tupiące małe jeżki itepe. Sosnowe powietrze z aromatem pól i łąk ogromnie mi służy... itede.
Czego nie lubię?
Szczurów nie lubię, szerszeni, dużych czarnych chrząszczy, małych pająków i takich tam.
Czego nie znoszę absolutnie, boję się i w ogóle???
Duzych pająków i węzy. Brrrrrrrr! Węzy!!!!
Jak wiadomo w Polsce zyje tylko jeden jadowity gatunek tych gadów, przy czy może posiadać zygzaczki albo i nie. Jest to Pani żmija.
No właśnie, jak na nią patrzę niedobrze mi się robi. Prawdziwej zmiji nie widziałam na wolności od ponad dwudziestu lat... a tu taka niespodzianka.
Wracam sobie spokojnie, jak człowiek od Rodziców z plazy, normalnie drogą, nie po jakichś xhaszczach, a tu nagle dwa centymetry od mojego buta przecina mi drogę maszerując dziarsko w stronę jeziora właśnie TO. Nawet nie maiałam czasu, zeby zareagować, potknęłam się o gada, prawie go przydeptałam i w konsekwencji... przeskoczyłam!
Całe szczęście, że gad się spieszył, a może był w takim samym szoku jak ja - bo nie wiem jak by się to nasze spotkanie skończyło..... A WYSTARCZYŁO IŚĆ MINUTĘ PÓŹNIEJ.....
....I to własnie było moje wczorajsze spotkanie 3-go stopnia, ech.......
Komentarze