Najważniejsza rzecz do...
Jak słusznie zauwazyła ostatnio Szyszunia - w sypialni się... śpi, a nie lata się po niej z aparatem.
Tym razem postanowiłam jeszcze raz zrobić wyjątek i pochwalić się moim wyjątkowym mebelkiem.
Z konstrukcji piętrowej z kempingu, dzieła mojego Taty, Wąz skonstruował, rozbierając rzecz co do deseczki - całkiem sympatyczne łózka. Ja mu oczywiście pomagałam słuząc pomocną dłonią, dobrą radą, tudziez zmysłem technicznym, który dostałam od Bozi w zamian za brak talentu do projektowania zieleni.
ŁÓzeczka wyszły bardzo solidne, nie wydają zadnych odgłosów, n ie trzeszczą, nie chyboczą się, a śpi się na nich.... bajecznie!!!
Co zaś najwazniejsze - w środku nocy rzucają duzy cień na ścianę. Nigdy przedtem nie miałam takiego cienia
Reasumując: zostałam szczęśliwą posiadaczką łózka z duzym cieniem.( Łózeczka po złozeniu tqworzą 180-centymetrowej szerokości przestrzeń do spania).
Tu am face
tu troszkę mniej am face.
Aha. Poniewaz mebelek był wymierzsony dokładnie dla mnie, łącznie ze ściankami do podpórki, poniewaz mam zwyczaj p[ierwszą poranną kawusię pić siedząc w łózku, nie zamieniłabym go na dzień dzisiejszy na zaden inny, komercyjny, kupiony w sklepie.
Komentarze